Doktoraty wdrożeniowe

Doktoraty wdrożeniowe, prowadzone w systemie dualnym, to bardzo ważny etap w budowie solidnego mostu między nauką a biznesem. Doktorant (skoncentrowany na rozwiązaniu konkretnego problemu technologicznego) będzie pracował w dwóch miejscach – w przedsiębiorstwie i jednostce naukowej (uczelni, instytucie badawczym). Będzie także miał dwóch opiekunów merytorycznych – jeden wskazywany przez pracodawcę, drugi – pochodzący z jednostki naukowej.

Korzyści dla doktoranta

Głównym założeniem programu jest przygotowanie rozprawy doktorskiej, która usprawni działanie przedsiębiorstwa. Doktorant, pracując pod opieką dwóch opiekunów – naukowego i przemysłowego, ma za zadanie rozwiązać technologiczny problem, z jakim boryka się jego firma.

To pierwsza z zalet programu – dzięki takiej konstrukcji absolwent otrzymuje podwójne wynagrodzenie. Jedno – za pracę w przedsiębiorstwie, drugie – w ramach stypendium z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Odpowiada ono minimalnemu wynagrodzeniu zasadniczemu asystenta na uczelni publicznej..

To jednak nie koniec korzyści. Doświadczenia innych państw pokazują, że doktorzy wdrożeniowi z obszarów nauk technicznych, ścisłych i przyrodniczych osiągają dochody wyższe o ok. 10%. od absolwentów tradycyjnych studiów doktoranckich w tych samych obszarach nauk. Jest więc o co walczyć.

Korzyści dla firm

Przedsiębiorstwo biorące udział w programie zyskuje szansę na zatrudnienie najlepszego specjalisty z danej branży, który poświęci kilka lat na pracę i badania naukowe skupione na rozwiązaniu jakiegoś problemu czy ulepszeniu produktu.

Zagraniczne ewaluacje efektów tego programu udowadniają również, że przedsiębiorstwa, które uczestniczyły w programie, wykazują wyższą aktywność patentową i szybciej zwiększają zatrudnienie w porównaniu z podobnymi przedsiębiorstwami, które do programu nie przystąpiły. Takie dane płyną do nas z Danii.

Firmy te – oprócz tego, że będą miały najlepszych specjalistów pracujących nad innowacyjnymi produktami lub usługami – będą mogły także odliczyć od podstawy opodatkowania 50% kosztów osobowych związanych z zatrudnieniem doktoranta. Wszystko dzięki tzw. pierwszej ustawie o innowacyjności. Druga ustawa o innowacyjności pozwala odliczyć firmom każdą złotówkę wydaną na badania i rozwój.

Korzyści dla uczelni

Uczelnie otrzymują ryczałtowe dofinansowanie kosztów wykorzystania infrastruktury badawczej. Oznacza to, że jeśli doktorant wdrożeniowy używa np. sprzętu laboratoryjnego do swojej pracy dla firmy, uczelnia otrzyma na ten cel dodatkowe pieniądze od MNiSW. Dzięki programowi uczelnie otwierają się na biznes i otoczenie społeczno-gospodarcze – co korzystnie wpływa na wysokość dotacji podstawowej.

I edycja programu

Do pierwszej edycji przystąpiło w sumie 239 firm – w tym 61 spółek skarbu państwa. Przodują wśród nich: Grupa Azoty, która korzysta z usług jedenastu doktorantów, jedna z największych firm informatycznych Comarch S.A., zatrudniająca siedmiu badaczy, a także Wrocławskie Centrum Badań EIT+, gdzie pracuje pięciu młodych naukowców.

Najwięcej doktorantów wdrożeniowych – bo 64 – kształci się na Politechnice Warszawskiej i Politechnice Śląskiej. Na drugim miejscu znalazła się Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, gdzie jest ich 53.

Doktoraty wdrożeniowe – jak to działa?

Program skierowany jest do osób rozpoczynających studia doktoranckie w danym roku akademickim. Wnioskodawcami zostają uczelnie bądź instytuty badawcze posiadające kategorię naukową A+ lub A, które zgłaszają do udziału w programie osobę z tytułem zawodowym magistra lub równorzędnym, przyjętą na rozpoczynające się stacjonarne studia doktoranckie. Dodatkowo osoba ta musi być zatrudniona w pełnym wymiarze czasu pracy przez przedsiębiorcę. Budżet I edycji programu wyniósł ponad 5 mln zł, jednak już w II edycji wzrośnie ponad pięć razy.

O doktorach wdrożeniowych pisaliśmy jeszcze: