NAUKA : Nauka dla każdegoTechnika
 
2004-11-19

Odkrycia i osiągnięcia z pogranicza chemii, medycyny, biologii czy fizyki często trudno rozdzielić, dziedziny częstokroć przenikają się wzajemnie, a w historii nauki polskiej nie brak wszechstronnie wykształconych i utalentowanych badaczy. Wielu z nich to wybitne osobistości, na trwale zapisane w świadomości ludzkości.

Także w dziedzinie nauk stosowanych mamy swoje sławy. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak dużo pionierskich rozwiązań techniki powstało w umysłach Polaków. Kino jest obecnie rozrywką masową – wieltu ludzi kojarzy z początkami kinematografii braci Lumiere, niektórzy wiedzą, iż zajmował się nią także Edison. Mało kto jednak wie o wkładzie Polaków w rozwój tej dziedziny. Swój udział w narodzinach telewizji, fotografii barwnej, filmu barwnego oraz filmu dźwiękowego miał Jan Szczepanik (1872-1926), zwany „polskim Edisonem”. Opracował on też system automatyzacji tkactwa, który wzbudził żywe zainteresowanie na całym świecie. Jan Szczepanik był samoukiem w dziedzinie techniki – wykształcenie techniczne zdobywał po amatorsku, ucząc się mechaniki, elektroniki, optyki i fotochemii, które później wykorzystywał w swych wynalazkach. Polakiem, który zasłynął w świecie jako konstruktor pionierskich aparatów kinematograficznych – dokonał szeregu wynalazków i ulepszeń – był Kazimierz Prószyński (1875-1945). Skonstruowany przez niego w roku 1895 paleograf był aparatem jednocześnie zdjęciowym i projekcyjnym. Pierwsze zrealizowane przez Prószyńskiego filmy eksperymentalne przedstawiają scenki rodzajowe i zabawy dzieci. Rok wynalezienia paleografu jest jednocześnie rokiem narodzin kinematografii światowej. Dalsze prace pozwoliły na usunięcie uciążliwych migotań i drgań obrazu. Nowy aparat opatentowany pod nazwą biopleograf był już przeznaczony do komercyjnych projekcji filmowych. Niezależnie od prac nad paleografem Prószyński prowadził badania nad sposobem przesyłania obrazów na odległość. Należy mu się tytuł pioniera telewizji w skali światowej. W 1898 roku zaprezentował urządzenie do tego przeznaczone, które nazwał telefotem. Później pokazał kinofon, mający rozwiązać problem synchronizacji dźwięku i obrazu. Wyjechał do Paryża, który był wówczas głównym ośrodkiem gwałtownie rozwijającego się przemysłu filmowego. Tam opracował obturator – przesłonę, która zlikwidowała problem migotania światła i drgań obrazu podczas projekcji, maszynę mówiącą, a także skonstruował ręczną kamerę filmową do zdjęć reporterskich. Zastosowany w niej żyroskop niwelował chwianie się obrazu powodowane przemieszczaniem kamery. Prószyński przystosował ją do wykonywania zdjęć lotniczych. W 1913 roku podjął się realizacji filmów dźwiękowych w Anglii, później w Ameryce. Prowadził również eksperymenty z filmem barwnym. W czasie wojny pracował nad projektem urządzenia umożliwiającego czytanie osobom niewidomym i niedowidzącym. Jednym z pierwszych na świecie twórców telewizji był Stefan Janczarski, który w 1929 roku skonstruował pierwszy polski telewizor. Polscy konstruktorzy zostawili po sobie wiele niezwykle użytecznych przedmiotów. Należy choćby pamiętać o tak często używanym wynalazku, jak automatyczna wycieraczka szyby w samochodzie czy samolocie, pomysłu sławnego polskiego... muzyka. Józef Hofmann (1876-1957), pianista, kompozytor i pedagog, miał niezwykłe u artystów zainteresowania techniczne. Obdarzony analitycznym umysłem i pasją wynalazczo-majsterkowiczowską, opatentował ponad 70 wynalazków, m.in. wspomniane wycieraczki, resory samochodowe i… spinacz biurowy. Hofmann wpadł na pomysł wycieraczek obserwując jednostajny ruch taktometru – instrumentu używanego przez muzyków do znaczenia tempa. Na wymienienie w gronie znamienitych niewątpliwie zasługuje jezuita Adam Adamandy Kochański (1631-1700). Choć za życia był on uczonym na miarę Newtona, Leibniza czy Huygensa, jest niesłusznie obecnie tak mało znany w polskim społeczeństwie, by nie rzec – prawie zupełnie zapomniany. Współpracując z innym jezuitą, matematykiem Kasprem Schottem, zainteresował się problemami z dziedziny mechaniki. Wykładał matematykę i fizykę na wielu uniwersytetach, ogłosił wiele prac naukowych z dziedziny matematyki, astronomii, filozofii, fizyki i mechaniki. Szczególne znaczenie mają jednak osiągnięcia Kochańskiego w dwóch dziedzinach: w matematyce i zegarmistrzostwie. Pierwszą i najważniejszą z prac Adama Kochańskiego dotyczących mechanizmów zegarowych jest IX Księga wydanego w 1664 roku dwunastotomowego dzieła Kaspra Schotta, pod ogólnym tytułem zaczynającym się od słów: "Technica curiosa...". Cała Księga IX została podzielona na dwie części. Pierwsza zawierała opisy mechanizmów zegarowych oraz ich zespołów funkcjonalnych (w tym oryginalne sposoby sprzęgnięcia wahadła z mechanizmem). Druga część opisywała nowe pomysły rozwiązań konstrukcyjnych zegarów mechanicznych. Był to pierwszy w świecie ogólny wykład zegarmistrzostwa, obejmujący zegary mechaniczne. Wcześniejsze prace dotyczyły przede wszystkim zegarów słonecznych, wodnych i piaskowych, a tylko broszura "Horologium" Huygensa z 1658 roku dotyczyła zegarów wahadłowych. Kochański interesował się doborem częstotliwości wahań oscylatorów zegarowych – zaproponował przyjęcie 2 lub 3 wahnięć na sekundę zamiast częstotliwości dotychczas przez zegarmistrzów przyjmowanych w sposób zupełnie przypadkowy. Rozważał także liczbę zębów w kołach zegarowych przekładni zębatych – przyjęte przez Kochańskiego w zasadzie odpowiadają obecnie stosowanym w zegarach mechanicznych i elektromechanicznych. W 1687 roku ukazała się publikacja, w której Kochański zaproponował m.in. zawieszenie wahadła na zawieszce sprężystej wykonanej ze stali (stosowanej do dziś). Z matematycznych osiągnięć Kochańskiego najbardziej znana jest przybliżona konstrukcja rektyfikacji (wyprostowania) okręgu, opublikowana w 1685 roku. Wśród matematyków jest ona uznana za jedną z najprostszych i najpiękniejszych. Adam Kochański piastował stanowisko kapelana i nadwornego matematyka króla Jana III Sobieskiego oraz zegarmistrza, bibliotekarza, a także wychowawcy królewicza Jakuba. Kochański przyjaźnił się też i ściśle współpracował z gdańskim uczonym Janem Heweliuszem, o którym także będzie mowa. Efektem tej współpracy jest m.in. zachowany do dziś wielki zegar słoneczny na frontonie pałacu w Wilanowie. Uchodzi on za jeden z najwspanialszych zegarów słonecznych w Europie. Oprócz głównej tarczy ze wskazówką, którą trzyma postać Chronosa, na bocznych polach umieszczone są podziałki z godzinami babilońskimi i włoskimi. Ponadto na zegarze tym umieszczone są różne symbole przedstawiające tematykę zainteresowań jego twórców m.in.: księżyc, planety, lustro i magnes. Dotyczące zegarmistrzostwa prace Kochańskiego powstały w XVII wieku, a pierwszą publikację o zegarach mechanicznych i sztuce zegarmistrzowskiej napisaną w języku polskim wydano w 1811 roku. Nosiła ona tytuł "Zbiór wiadomości potrzebnych naprawiającemu także i noszącemu zegarek", a jej autorem był Andrzej Masłowski (1767-1828), zegarmistrz, wynalazca, muzyk i konstruktor instrumentów muzycznych. Polakiem, a w dodatku wielkim patriotą, był słynny na świecie do dziś zegarmistrz Antoni Patek (1811-1877). W 1828 roku wstąpił on do 1. Pułku Strzelców Konnych Jazdy Augustowskiej, wziął czynny udział w Powstaniu Listopadowym. Dwukrotnie ranny, za bohaterską postawę awansowany do stopnia podporucznika, został odznaczony Złotym Krzyżem Virtuti Militari. Po upadku powstania, podobnie jak wielu innych oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego, musiał udać się na emigrację. Z polecenia generała Bema organizował szlak ewakuacyjny dla polskich powstańców z Prus do Francji. Zmuszony do przeniesienia się do Szwajcarii, zajął się zegarmistrzostwem. W 1839 roku Antoni Patek wraz z innym polskim emigrantem, warszawskim zegarmistrzem Franciszkiem Czapkiem (z pochodzenia Czechem) utworzył manufakturę wytwarzającą zegarki.

Zegarek Patek-Philippe.
Źródło: Młody Technik

Wobec dużej konkurencji na rynku, w początkowym okresie swego istnienia firma produkowała zegarki na zamówienia – głównie od polskich emigrantów (były to przede wszystkim zegarki kieszonkowe, których koperty były ozdabiane miniaturami i napisami o treściach patriotycznych i religijnych). Antoni Patek dbał o utrzymanie jakości na najwyższym możliwym do osiągnięcia poziomie. Uważał jednocześnie za konieczne unowocześnianie swych wyrobów poprzez wprowadzanie nowych wynalazków i rozwiązań konstrukcyjnych. W 1845 roku miejsce Czapka w spółce zajął francuski wynalazca, Adrien Philippe, twórca m.in. mechanizmu naciągowego z koronką (w miejsce dotychczas stosowanego kluczyka), a firma przyjęła nazwę Patek-Philippe i rozpoczęła seryjną produkcję. Spośród zastosowanych przez firmę nowatorskich rozwiązań technicznych najważniejszymi były: wspomniany naciąg za pomocą koronki i niezależny sekundnik (wprowadzony w 1846 roku), a także rozpoczęcie produkcji zegarków naręcznych, tak powszechnie obecnie używanych. Do sław zegarmistrzostwa należy także Michał Mięsowicz (1864-1938), mistrz zegarmistrzowski i przedsiębiorca, założyciel "Pierwszej Krajowej fabryki Zegarów Wieżowych" w Krośnie, która istniała w latach 1901-1938. W czasie swej działalności fabryka wyprodukowała ponad 280 zegarów wieżowych o różnym stopniu skomplikowania. Michał Mięsowicz był wielokrotnie laureatem krajowych i międzynarodowych wystaw przemysłowych, m.in. otrzymał złoty medal za zegar wieżowy na wystawie w Paryżu w 1908 roku. Wiele zegarów z fabryki Mięsowicza funkcjonuje do dziś, m.in. wykonany w 1927 roku dla Kościoła Kolegiackiego w Szamotułach zegar z mechanizmem wygrywającym na dzwonach pieśń maryjną.
Wśród Polaków nie brak też znanych budowniczych, architektów i konstruktorów. Maciej Nowicki (1910-1951) to chyba najbardziej znany polski architekt. Poza tym, że podjął pracę nad zagadnieniami odbudowy zniszczonej Warszawy, współpracował z najbardziej doświadczonymi architektami świata, m.in. przy projektowaniu siedziby ONZ. Obecnie wielkim uznaniem cieszy się także Edmund Obiała, architekt polskiego pochodzenia pracujący w Australii, projektant m.in. stadionu olimpijskiego w Sydney. Pod jego kierunkiem przebudowywany jest także legendarny stadion Wembley w Londynie. Marta Rudzka zaś, zwana „królową manhattańskiej architektury”, jest autorką największego na świecie mieszkalnego budynku Trump World Tower.
Wśród polskich naukowców jest wielu specjalistów od budowy mostów. Słynny polski inżynier Stanisław Kierbedź (1810-1899) był budowniczym mostów oraz tuneli. W latach 1844-1852 zaprojektował oraz zbudował pierwszy w Rosji (na Newie w Petersburgu) stalowy most ruchomy, a w Warszawie zaprojektował kratownicowy most przez Wisłę i w latach 1856-1864 kierował jego budową. Most Kierbedzia zniszczyli Niemcy – po wojnie na jego miejscu stanął Most Śląsko-Dąbrowski. Kierbedź zaprojektował również i zbudował pierwsze na Litwie tunele kolejowe w Kownie oraz w Ponarach pod Wilnem. Postać Kazimierza Gzowskiego (1813-1898) znana jest głównie w Ameryce Północnej. Był on pionierem budowy kolei kanadyjskich – jego dziełem są najważniejsze odcinki magistrali kolejowej Grand Truck Railway (z Montrealu do granicy amerykańskiej oraz z Toronto do Detroit). Światowy rozgłos przyniosła mu budowa mostu na rzece Niagarze, łączącego port Erie w Kanadzie z Buffalo w USA.
Inny słynny Polak, Ernest Malinowski (1818-1899), inżynier kolejowy i drogowy, zasłużył się fortyfikacją wybrzeża, głównie portu Callao i miał olbrzymi udział w budowie kolei transandyjskiej. Był twórcą długiej na 219 km linii kolejowej w Andach w Peru (z Callao przez Limę i Oroyę do wybrzeża Atlantyku), z 30 mostami i 62 tunelami. Odcinek Callao-Oroya jest najwyżej na świecie położoną linią kolejową i na przełęczy Ticlio sięga 4769 m n.p.m. (9 lipca 1999 na przełęczy Ticlio z inicjatywy Elżbiety Dzikowskiej odsłonięto pomnik Ernesta Malinowskiego). Po latach zamknięcia dla ruchu ostatnio otwarto go ponownie. W dwadzieścia lat po rozpoczęciu budowy linii w Peru Malinowski nadzorował również budowę kolei w Ekwadorze (z Guayaquil do Quito). Jego imieniem nazwano rzekę na południu Peru, dopływ Tambopaty. Aleksander Wasiutyński (1859-1944), inżynier komunikacji, projektował i budował linie kolejowe, m.in. średnicową w Warszawie. Kolejny wielki Polak, syn znanej aktorki Heleny Modrzejewskiej – Rudolf Modrzejewski (1861-1940), znany na świecie jako Ralph Modjeski, w 1903 roku został przez prasę amerykańską uznany za najwybitniejszego specjalistę w dziedzinie budowy mostów. Działalność Modrzejewskiego była niejednokrotnie wysoko oceniana już za jego życia: na przykład w roku 1911 otrzymał on od Uniwersytetu Illinois rzadki w Stanach Zjednoczonych honorowy stopień doktora inżynierii, a w 1929 roku został laureatem John Fritz Gold Medal (najwyższego amerykańskiego odznaczenia w dziedzinie inżynierii). Lista jego dzieł inżynierskich jest długa. Modrzejewski zbudował prawie 40 mostów na największych rzekach kontynentu, na Wielkich Jeziorach i zatoce San Francisco (Trans-Bay Bridge). W sumie ponad 200 km mostów, wśród których znalazły się obiekty największe na świecie. Z najważniej­szych należy wymienić imponujący most kolejowy łą­czący skaliste, wyniosłe brzegi rzeki Crooked, monto­wany jednocześnie z dwóch końców za pomocą suwnic umieszczonych na szynach, kilka potężnych mostów przez Missisipi w Rock Island, w Nowym Orleanie, w Thebes. Ponadto wspomnieć należy mosty przez rzeki: Missouri (w Bismark, w stanie Północna Dakota), Ohio, Columbia, Willamette i Thames (w New Haven). Do jego najbardziej znanych konstrukcji należy McKinley Bridge w St. Louis, ośmioprzęsłowy, długości 766 m (mający na niektórych przęsłach jazdę dołem, na innych zaś jazdę górą). Modjeski brał również czynny udział w pracach komisji badającej przyczyny katastrofy, która nastąpiła podczas montażu mostu przez Rzekę Św. Wawrzyńca w Quebec, a następnie współpra­cował przy przeprojektowywaniu i ostatecznym wznie­sieniu tej konstrukcji zwieńczonej sukcesem w 1917 roku. Był to most wspornikowy, wzorowany na sławnym moście Firth of Forth, o rozpię­tości przęsła 549 m (rekordowej przez 12 lat). Ten inżynier i budowniczy był pionierem w budownictwie mostów wiszących. Największym chyba jego dziełem jest zbudowany w 1926 roku słynny most wiszący Benjamin Franklin Bridge nad rzeką Deleware, łączący Filadelfię z jej przedmieściem Camden.
Benjamin Franklin Bridge
Źródło: Polish American Cultural Center
Przy całkowitej długości blisko 3 km, most ten miał największą wówczas na świecie rozpiętość przęsła podwieszonego — 534 m. Jego stalowe pylony wznosiły się na wysokość 114 m. Modrzewski zbudował most kolejowy Omaha, a następnie projektował most Harahan Bridge na Missisipi w pobliżu Memphis w stanie Tennessee (największy wówczas most wspornikowy na półkuli zachodniej). Wysoko oceniana była również jego praca przy Ambassador Bridge w Detroit i Huey P. Long w Nowym Orleanie. Do późnych prac Modrzewskiego należy most przez rzekę Hudson w Poughkeepsie w stanie Nowy Jork. Modrzejewski budował mosty każdego typu, niektóre z nich do dziś budzą niekłamany podziw dla myśli konstruktorskiej (jak na przykład wspomniany most kratowy Mac Kinleya na rzece Missisipi). Inżynier Ralph Modjeski odegrał znaczącą rolę jako wychowawca następnych pokoleń amerykańskich konstruktorów i budowniczych obiektów mostowych, m.in. jego uczniem był J. B. Strauss, twórca słynnego wiszącego Golden Gate Bridge w zatoce San Francisco (który, mając 2,7 km, przez ponad 20 lat był najdłuższym mostem wiszącym na świecie). Wciąż użytkowane są konstrukcje stworzone przez Andrzeja Pszenickiego (1869-1941). Był on wybitnym specjalistą w dziedzinie budownictwa mostowego, zbudował wiele mostów m.in. w Rosji. Zaprojektował również konstrukcje hangarów lotniczych na Okęciu w Warszawie oraz konstrukcje różnych masztów antenowych. Był zwolennikiem nitowania. Stefan Bryła (1886-1943) był zaś pionierem spawalnictwa metalowych konstrukcji budowlanych w skali światowej. Był współautorem m.in. pierwszego w świecie drogowego mostu spawanego na rzece Słudwi pod Łowiczem (wraz z Władysławem Trylińskim, który opatentował twardą nawierzchnię drogową z sześciokątnych płyt, od jego nazwiska nazwaną trylinką oraz używane na całym świecie żelbetonowe podkłady kolejowe) i stalowego spawanego szkieletu pierwszego w Warszawie wieżowca – gmachu „Prudential”. Ma on niezwykle solidną konstrukcję – nie zniszczyła go wojna, do dziś można go podziwiać przy Pl. Powstańców Warszawy (hotel „Warszawa”). Na uwagę zasługuje też Tadeusz Sendzimir (1894-1989), inżynier i wynalazca posiadający 73 patenty. Do jego najważniejszych wynalazków zalicza się metody cynkowania i cynowania blach. Sendzimir założył pierwszą w Chinach fabrykę śrub, drutu i gwoździ, opracował i uruchomił w Hucie Pokój oryginalną linię produkcyjną do walcowania cienkiej blachy na zimno wedle własnego pomysłu (cały proces oparty był na walcowaniu blachy z równoczesnym jej rozciąganiem). Jego wynalazek spotkał się z olbrzymim zainteresowaniem za granicą. W Polsce również spotkał się z uznaniem – 4 maja 1990 nadano imię Tadeusza Sendzimira hucie w Nowej Hucie, zwanej dawniej Hutą im. Lenina.
Wybitnym konstruktorem był Stefan Drzewiecki (1844-1938), wynalazca, pionier lotnictwa i żeglugi podwodnej. Co jest faktem mało powszechnie znanym, jako pierwszy – przed lotem braci Wright – stwierdził, że możliwy jest lot maszyny cięższej od powietrza. Zapowiedział, że będzie to płatowiec, maszyna poruszająca się w powietrzu z pewną prędkością i tworząca z kierunkiem ruchu pewien kąt – kąt natarcia. Dokonał dwóch wynalazków nagrodzonych na Wystawie Powszechnej w Wiedniu w 1873 roku: specjalnego cyrkla do wykreślania przekrojów stożkowych oraz parabolicznego regulatora silników parowych. W tym samym okresie skonstruował dromograf – przyrząd automatycznie kreślący drogę statku na mapie. W wyniku zainteresowania tym przyrządem rosyjskiej marynarki wojennej Drzewiecki przeniósł się do Rosji, gdzie zajął się tam konstruowaniem okrętów podwodnych, stale je udoskonalając i wyposażając w nowoczesne urządzenia. Od 1888 roku konstruował okręty podwodne o napędzie elektrycznym. W 1892 roku przeniósł się na stałe do Francji. Został laureatem pierwszej nagrody w konkursie ministerstwa marynarki za projekt nowoczesnego okrętu podwodnego. W 1908 roku zbudowano w Rosji według projektu Drzewieckiego okręt podwodny z napędem spalinowym o wyporności 350 t. Drzewiecki zajmował się również lotnictwem, skonstruował m.in. płatowiec „Canard”, wyposażony w tylne śmigło i samoczynne urządzenia stabilizacyjne. Z inicjatywy Stefana Drzewieckiego powstały w Paryżu pierwsze tunele aerodynamiczne. Pionierem lotnictwa w Polsce był Czesław Tański (1862-1942), wynalazca lotniczy, konstruktor modeli i szybowców, również malarz.
Szybowiec "Lotnia" konstrukcji Czesława Tańskiego
Źródło: "Historia Lotnictwa Polskiego"
Zbudował szybowiec "Lotnia", na którym w 1896 roku dokonał kilku krótkich lotów, a zarazem pierwszych w historii światowego szybownictwa wzlotów z terenu płaskiego - tak zwana szkoła Lilienthala prowadziła eksperymenty w terenie zróżnicowanym wysokościowo, korzystając z naturalnych spadków. W latach 1905-1907 zbudował model śmigłowca. Popularyzował lotnictwo. W 1956 roku ustanowiono medal jego imienia, przyznawany za najwybitniejsze osiągnięcia w sporcie szybowcowym. Co niezwykle ciekawe, już w 1922 roku (trzy lata po powstaniu pierwszej lotniczej linii pasażerskiej na świecie) utworzono w Polsce regularną linię lotniczą między Warszawą a Gdańskiem, a w krótkim czasie uruchomiono połączenia z innymi miastami w kraju i zagranicą. Jednocześnie polscy konstruktorzy stworzyli wiele udanych konstrukcji lotniczych. Jerzy Rudlicki (1893-1977), konstruktor samolotów, w 1910 roku zaprezentował swój szybowiec na Wystawie Przemysłowej i Handlowej w Odessie, otrzymując na niej nagrodę oraz dyplom uznania. W latach 1912-13 zbudował samolot R-I, a kilka lat później wynalazł usterzenie motylkowe (zwane usterzeniem Rudlickiego), wprowadzone do konstrukcji zarówno samolotów cywilnych jak i wojskowych. Rudlicki był głównym konstruktorem fabryki Plage i Laśkiewicz w Lublinie, gdzie skonstruował 11 prototypów (m.in. Lublin: RVIII, RX, RXIII oraz wodnopłatowiec torpedowy RXX). Po zakończeniu II wojny światowej Rudlicki pracował w przemyśle lotniczym i kosmonautycznym w USA, a jego usterzenie zostało wprowadzone do francuskich samolotów treningowych oraz amerykańskich samolotów sportowych. Jerzy Rudlicki, przygotował także oryginalną koncepcję samolotu pionowego startu. Inny polski inżynier lotniczy, Zygmunt Puławski (1901-1931), skonstruował rodzinę metalowych jednopłatów myśliwskich PZL P-1, P-6, P-7, P-8 i P-11 oraz P-24. Wspomniany samolot myśliwski o symbolu PZL P-1, którego projekt Puławski opracował w końcu lat 20-tych, odznaczał się doskonałymi cechami konstrukcyjnymi i eksploatacyjnymi. Zajął pierwsze miejsce w Międzynarodowym konkursie Samolotów Myśliwskich w Bukareszcie w 1930 roku, wzbudzając zainteresowanie europejskiej opinii fachowej. Samoloty Puławskiego, produkowane później seryjnie, były chętnie kupowane przez wiele krajów europejskich i naśladowane przez konstruktorów zagranicznych. Puławski zginął śmiercią lotnika podczas oblotu amfibii PZL H.12. Nie tylko jednak osiągnięcia Zygmunta Puławskiego wzbogaciły lotniczą myśl konstrukcyjną. Inny pilot, aerodynamik i konstruktor – Stanisław Rogalski (1904-1978) – także rozsławił naukę polską na arenie międzynarodowej dzięki swym nowatorskim pomysłom, śmiałym rozwiązaniom i oryginalnym konstrukcjom. We współpracy ze Stanisławem Wigurą i Jerzym Drzewieckim zaprojektował oraz zbudował serię samolotów RWD (nazwa pochodziła od nazwisk twórców). Owa spółka konstruktorska dała początek kilku typom samolotów światowej sławy. Kolekcję owych znanych w świecie polskich maszyn latających rozpoczął RWD-1, dwumiejscowy, sportowy górnopłat. Za śmiałość i oryginalność konstrukcji zdobył nagrodę w II Krajowym Konkursie Awionetek. Łącznie zbudowano 21 typów samolotu RWD. O kilku bezspornie należy wspomnieć: o RWD-5 bis, na którym Stanisław Skarżyński w roku 1933 dokonał przelotu nad Atlantykiem, o RWD-6, na którym Żwirko i Wigura odnieśli zwycięstwo na międzynarodowych zawodach Challenge w 1932 roku, o RWD-7, który przyniósł Polsce międzynarodowe rekordy prędkości i wysokości, o RWD-8 – samolocie produkowanym masowo dla potrzeb szkoleniowych. Statystyki donoszą, że wyprodukowano ich w dwudziestoleciu międzywojennym aż 570 sztuk. Nie mniej sławne i poszukiwane okazały się RWD-9. Na takim właśnie typie samolotu dwaj polscy lotnicy, major Jerzy Bajan i Stanisław Płonczyński odnieśli kolejne zwycięstwo w roku 1934 na zawodach Challenge. RWD-11 był dwusilnikowym prototypem samolotu pasażerskiego. W polskich aeroklubach największą sympatią użytkowników cieszył się RWD-13, powszechnie używany samolot turystyczny, a jego bezpośredni następca RWD-14 (pierwszy ochrzczony imieniem Czapla), stał się samolotem wywiadowczym podczas II wojny światowej. Wojna pokrzyżowała zamierzenia tej grupy konstruktorów. Rogalski pracował m.in. w Turcji jako budowniczy oraz konstruktor tuneli aerodynamicznych. Po skończonej wojnie zdecydował się na wyjazd do Stanów Zjednoczonych, gdzie zaprojektował pojazd międzymiastowy, poruszający się z bardzo dużą prędkością po betonowym torze na poduszce powietrznej. Współpracując z Ośrodkiem Badań Kosmicznych NASA, opracowywał techniczne projekty rozwiązań dla pojazdu księżycowego. Wyszkolił wielu wysokiej klasy konstruktorów. Stanisław Wigura (1901-1932) był nie tylko konstruktorem, ale i pilotem ze znacznymi osiągnięciami. Latał m.in. z Franciszkiem Żwirko (1895-1932), instruktorem lotnictwa. W 1929 roku na RWD-2 wykonali oni przelot dookoła Europy na trasie: Warszawa-Erfurt-Paryż-Barcelona-Wenecja-Warszawa (5000 km). W 1932 roku na RWD-6 zwyciężyli w międzynarodowych zawodach samolotów turystycznych Challenge w Berlinie. Niestety zginęli w katastrofie lotniczej w czeskim Cierlicku w 2 tygodnie później. Przyczyną techniczną tej katastrofy było nieznane wówczas zjawisko rozbieżności skrętnej skrzydła przy dużej prędkości lotu. Wigura stosował w zaprojektowanych przez siebie konstrukcjach nowatorskie, śmiałe rozwiązania, które umożliwiły polskiemu lotnictwu rekordy międzynarodowe. Jego myśl techniczną kontynuowali konstruktorzy RWD. Jerzy Drzewiecki (1902-1976), współkonstruktor rodziny słynnych polskich samolotów RWD, także był pilotem sportowym. W 1932 roku ustanowił na RWD-7 międzynarodowy rekord szybkości samolotów tej kategorii. Podczas II wojny światowej służył w polskim lotnictwie wojskowym w Wielkiej Brytanii, gdzie zajmował się budową urządzeń radiolokacyjnych; po wojnie osiadł w Kanadzie. Polscy konstruktorzy nie skupiali się oczywiście wyłącznie lotnictwie.
Pisząc o wkładzie Polaków w nauki techniczne nie sposób pominąć zasług Mieczysława Bekkera (1905-1989) w odkrywaniu tajemnic kosmosu. Był on m.in. współtwórcą pojazdów księżycowych. Pracując w Biurze Badań Technicznych Broni Pancernej opracował i opatentował wielosilnikowy napęd czołgu. Opracował i wykładał podstawy teorii współpracy koła lub gąsienicy z mało zwięzłym podłożem. Teoria ta po 30 latach została określona nową dziedziną wiedzy o nazwie terramechanika. Zmuszony do opuszczenia Polski znalazł zatrudnienie jako specjalista w Wydziale Czołgów Ministerstwa Uzbrojenia we Francji, a później w Biurze Badań Broni Pancernej w Kanadzie. Główną działalność rozwinął w USA – koncern General Motors zaangażował go do prac nad zbudowaniem pojazdu księżycowego, który byłby wykorzystywany przez misje Apollo. Bekker był autorem całości rozwiązań technicznych, które zapewniały poruszanie się pojazdów po gruncie księżycowym (wzięły one udział w trzech misjach – Apollo 15, 16 i 17 i wszystkie trzy pozostały na Księżycu). Najciekawsza innowacja to koła pojazdu wykonane według pomysłu Bekkera. Zostały zrobione z drucianej siatki stalowej z nakładkami z tytanowych blaszek, które zwiększały przyczepność kół do powierzchni satelity Ziemi. Bekker osobiście skonstruował nie tylko te ażurowe opony, ale i elastyczną ramę pojazdu oraz czuwał nad całością prac. Każde koło było napędzane silnikiem elektrycznym. Konstruowaniem pojazdów terenowych dla wojska zajmował się do końca życia. Był również autorem nowoczesnej teorii ruchu pojazdów terenowych.
Z wojskiem związane były jednak nie tylko prace Bekkera. W laboratoriach i fabrykach, a nie jedynie w polu, walczono w nowoczesnej wojnie – nie z pokojem, a z wojną związane są prace przedstawionych poniżej badaczy. Jednym z wybitnych pionierów techniki rakietowej był Polak Kazimierz Siemionowicz, żyjący w XVII wieku pułkownik artylerii, inżynier wojskowy. Już w 1650 roku opublikował on pracę, w której opisał szczegółowo projekty rakiet prochowych, w tym rakiet wielostopniowych i rakiet stabilizowanych statecznikami o obrysie „delta”. Generał Ignacy Prądzyński (1792-1850) zbudował wysoko oceniane fortyfikacje w Modlinie. Prądzyński zaprojektował również Kanał Augustowski i kierował jego budową. Kanał i zainstalowane na nim urządzenia do dziś uznawane są za dzieło sztuki inżynierskiej. Innym wojskowym, kolejnym po Siemionowiczu artylerzystą, jest Józef Zachariasz Bem (1794-1850), polski generał, bohater trzech narodów: Polski, Węgier i Turcji. Jako generał w służbie tureckiej przeszedł na islam i przyjął imię Murat Pasza. Dał się poznać jako odważny dowódca, umiejący wykorzystać artylerię na polu walki. Był autorem opracowań z zakresu teorii artylerii i budowy rakiet ("Uwagi o rakietach zapalających"). W ciągu ostatniej wojny nie tylko brytyjskie, ale i amerykańskie czołgi posiadały ten sam typ peryskopu, co używany w Polsce przed wojną. Brytyjski peryskop był nazywany "Vickers Tank Periscope", a polski znano jako "odwracalny peryskop Gundlacha" (pod tą nazwą uzyskał patent w 1936 roku) – ich pomysłodawcą był bowiem Rudolf Gundlach (1894-1957), konstruktor broni pancernej. Przed II wojną światową był on szefem wydziału projektów i konstrukcji Biura Badań Technicznych Broni Pancernych. W 1929 roku został głównym projektantem samochodu pancernego wz.29, następnie nadzorował także prace nad innymi pojazdami, w tym czołgiem 7TP (będącym rozwinięciem zakupionej licencji czołgu angielskiego Vickers E) i prototypem czołgu 10TP. Jego najbardziej znanym wynalazkiem był jednak wspomniany czołgowy peryskop odwracalny z 1934 roku. W odróżnieniu od dotychczasowych peryskopów czołgowych, dzięki dodatkowej przystawce (miał dwa pryzmatyczne lusterka w ruchomym pojemniku), umożliwiał on obserwację dookólną bez odwracania głowy obserwatora – innymi słowy pozwalał obserwatorowi bez zmiany pozycji widzieć teren we wszystkich kierunkach. Peryskop ten znalazł zastosowanie w polskich czołgach TKS i 7TP (czołgi 7-TP miały peryskop w wieżyczce i drugi dla kierowcy). Polscy konstruktorzy opancerzonych pojazdów, współpracując z firmą Vickers-Armstrong, udostępnili Brytyjczykom licencję na peryskop Gundlacha. Odtąd brytyjskie czołgi Crusader, Churchill, Valentine i Cromwell posiadały polski peryskop. Brytyjczycy ten sam peryskop przekazali Amerykanom (stał się on częścią wyposażenia Shermana). Peryskop Gundlacha (z minimalnymi zmianami) obecnie nosi nazwę MK-4. Liczne polskie pomysły i wynalazki były używane przez aliantów w drugiej wojnie światowej w ich przemyśle zbrojeniowym lub instalowane w fabrykach. Władysław Świątecki już przed wojną, w czasie pracy w fabryce Plage i Laśkiewicz w Lublinie, wynalazł nowe uchwyty bomb i dźwignie wyrzutników oraz opatentował ten zespół pod nazwą SW. Był to wówczas najlepszy model, ułatwiający zawieszanie i zwalnianie bomb na samolotach. Po udoskonaleniu w latach trzydziestych był on produkowany i sprzedawany do kilku państw – licencje produkcji zakupiła Francja, Włochy i Rumunia. W czasie okupacji Niemcy zlikwidowali należącą do Świąteckiego Wytwórnię Wyrzutników Bombowych i Przyrządów Uzbrojenia, a w jej budynkach utworzyli kolejowe warsztaty remontowe. W 1940 roku Świątecki przekazał swój wynalazek brytyjskiemu ministerstwu produkcji samolotów – wyprodukowano wówczas ponad sto tysięcy zespołów SW, po czym zamontowano je na brytyjskich bombowcach. W 1943 roku zespół Świąteckiego ulepszony został przez Jerzego Rudlickiego w celu dywanowego bombardowania. To urządzenie pozwoliło Amerykanom zrzucać bomby w dzień, z dużej wysokości. Zastosowano je w amerykańskich Boeingach B-17, zwanych Latającymi Fortecami. Wacław Struszyński zaś przyczynił się do zwycięstw na morzu. Skonstruował "antenę radio-namiarową" nazwaną BF/DF. Była ona produkowana masowo i instalowana na polskich i brytyjskich niszczycielach, informując o obecności i ruchach niemieckich łodzi podwodnych (łodzie te komunikowały się za pośrednictwem radia o wysokich częstotliwościach). Antena Struszyńskiego oddała olbrzymie usługi w prowadzeniu walki o Atlantyk. To urządzenie wraz z bombami głębinowymi pozwoliło zatopić ponad 200 łodzi podwodnych. Następnym wielkim osiągnięciem Struszyńskiego było urządzenie umieszczane na lądzie, pozwalające określić kierunek lotu samolotów, wykonane przez polsko-brytyjski zespół, którym kierował. Struszyński stał się ówcześnie niewątpliwie jednym z najlepszych ekspertów w dziedzinie radiotechnologii. Wacław Struszyński prowadził także analizę składników bomb zapalających oraz gazów trujących produkowanych przez Niemców. Stwierdził również, że Niemcy wyprodukowali specjalne paliwo do rakiet. Innym polskim wynalazkiem, natychmiast zastosowanym przez aliantów, był miniaturowy nadajnik połączony z zegarkiem i automatycznym kodowaniem położenia. Pozwalał on dokładnie określić położenie agenta w wodzie, powietrzu czy na ziemi. Jego konstruktorem był Juliusz Hupert, którego umiejętności wyprzedzały ówczesny poziom techniki. Na początku 1944 roku Hupert skonstruował także nadajnik krótkofalowy, który stał się częścią stałego wyposażenia okrętów w wojnie oraz tuż po niej. Inny wynalazca – Henryk Magnuski, konstruktor wojskowych radioodbiorników, pracował w Stanach Zjednoczonych w firmie "Motorola", gdzie powierzono mu konstrukcję radioaparatu dla małych oddziałów. Efektem jego pracy był SCR-3 – pierwszy na świecie aparat o zmiennej częstotliwości. Wyprodukowano ponad sto tysięcy urządzeń tego typu. Miał on znaczny zasięg, był bardzo lekki i nazywano go "Walkie-Talkie". Magnuski otrzymał za niego podziękowania i pochwały od dowództwa armii. Czynny udział w ruchu oporu brał wszechstronny elektronik i radiotechnik Janusz Groszkowski (1898-1984), który między innymi przyczynił się do rozpoznania układu sterowania elektrycznego niemieckich pocisków rakietowych V-2, co pozwoliło aliantom zakłócać ich lot. Ten pionier polskiej radioelektroniki był także konstruktorem pierwszego na świecie magnetronu metalowego oraz unikatowych próżniomierzy do pomiaru najniższych ciśnień. Spośród wielu odznaczeń, które posiadał, najbardziej cenił sobie Złoty Krzyż Virtuti Militari za udział w walce z okupantem. Wynalazcą pierwszego elektronicznego wykrywacza min był także Polak – Józef Kosacki, żołnierz, konstruktor i naukowiec. Jego wykrywacz był dużym (a mało obecnie znanym) osiągnięciem polskiej myśli technicznej w dziedzinie elektroniki, która wtedy dopiero powstawała. Józef Kosacki po kampanii wrześniowej w 1939 roku znalazł się w Wielkiej Brytanii i tam służył w Polskich Siłach Zbrojnych. W 1941 roku, gdy dowództwo brytyjskie ogłosiło konkurs na wykrywacz min, zgłosił swoją konstrukcję, która wygrała w konkurencji z wieloma innymi. Rozstrzygnięcie konkursu wyglądało następująco: komisja konkursowa urzędowała obok trawnika, gdzie rozsypano wiele monet jednopensowych, a uczestnicy konkursu kolejno, w określonym czasie, ze swymi wykrywaczami w ręku, musieli wyszukać jak najwięcej monet. Kosacki zebrał je wszystkie. Anglicy przystąpili do masowej produkcji jego wykrywacza pod nazwą Mine detector Polish Mark I, II oraz III. Wykrywacz min składał się z trzech części: generatora dźwięku umieszczonego w plecaku, właściwego wykrywacza na końcu tyki oraz słuchawek. Zbliżający się do miny poruszał tyczką nad ziemią ruchem kosiarza. Słyszał dźwięk nabierający mocy, gdy wykrywacz znajdował się nad miną. Ten wynalazek był stosowany przez wojska alianckie w czasie działań wojennych na wszystkich frontach. W bitwie pod El Alamein w Afryce Północnej, dzięki zastosowaniu 500 sztuk Polskiego Wykrywacza (tak bowiem nazywano tę konstrukcję), wojska brytyjskie posuwały się przez silnie zaminowane tereny pustynne dwukrotnie szybciej. Trzeba sobie uprzytomnić, że Brytyjczycy mieli dokładne informacje o sile i rozmieszczeniu niemieckich oddziałów dzięki rozpracowaniu Enigmy przez Polaków - również w ten sposób, chociaż nasze oddziały nie walczyły pod El-Alamein, walnie przyczyniliśmy się do zwycięstwa. W Anglii w szkole Canadian Mine School specjalne zajęcia prowadzili polscy saperzy. Odkrycie Kozackiego nie zostało opatentowane. Przekazał on swój wynalazek armii – za co otrzymał list z podziękowaniami od króla. Wykrywacze Kozackiego (z niewielkimi zmianami) były na wyposażeniu Armii Brytyjskiej przez wiele lat, ostatnio użyto ich w wojnie irackiej w 1991 roku. Po wojnie Józef Kosacki powrócił do kraju i stał się jednym z prekursorów techniki cyfrowej i elektroniki jądrowej w Polsce (przez wiele lat kierował Zakładem Elektroniki w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku oraz wykładał w Wojskowej Akademii Technicznej).
Trzej polscy matematycy-kryptolodzy dokonali rzeczy niezwykłej: Marian Rejewski (1905-1980), Henryk Zygalski (1906-1978) i Jerzy Różycki (1909-1942) złamali kody Enigmy, niemieckiej maszyny szyfrującej stosowanej na wszystkich szczeblach dowodzenia niemieckich wojsk lądowych, powietrznych i morskich. Rejewski, dysponujący handlową wersją Enigmy i depeszami niemieckimi, zauważył występowanie pewnych charakterystycznych cech, które ujął w postać układu równań permutacyjnych. I mimo iż liczba niewiadomych wykluczała rozwiązanie równań, to sam fakt wykorzystania wyższej matematyki stał się pierwszym w tym czasie i przełomowym elementem w rozwiązywaniu problemów szyfrów maszynowych, czyniąc Rejewskiego "ojcem" nowoczesnych ataków kryptograficznych. Widząc ogromne możliwości dalszych postępów w próbie rozwiązania szyfru Enigmy, przekazano Rejewskiemu dokumenty zdobyte przez wywiad francuski: zdjęcie wojskowej odmiany Enigmy, instrukcję obsługi Enigmy oraz dwie, nieaktualne tabele kluczy. Jak obecnie stwierdzają historycy, informacje zawarte w tych dokumentach nie były wystarczające do odkrycia największej zagadki Enigmy – wewnętrznych połączeń wirników – jednak w znacznym stopniu pomogły Rejewskiemu w zlikwidowaniu kilku niewiadomych z równań permutacyjnych. W 1938 roku skonstruował urządzenia pomocnicze do dekryptażu Enigmy: cyklometr i bombę kryptograficzną. Największym osiągnięciem Rejewskiego było wydedukowanie połączeń wewnętrznych jednego z wirników Enigmy. Różycki stworzył zaś metodę zegara pozwalającą w wielu wypadkach określić, który z trzech szyfrujących wirników Enigmy był danego dnia w pozycji N (po prawej stronie maszyny). Od pierwszych dni stycznia 1933 roku Biuro Szyfrów było w stanie czytać niemal wszystkie depesze niemieckie kodowane maszynowo. Polska była jedynym krajem na świecie, który w tym czasie posiadał taką możliwość! Pomimo nieustannych udoskonaleń Enigmy Polacy nadążali z ustaleniem dokonywanych przez Niemców zmian. Odtworzyli również konstrukcję Enigmy i zbudowali jej repliki (w sierpniu 1939 roku skonstruowane przez Polaków repliki Enigmy przekazano Anglikom i Francuzom). Rejewski, Różycki i Zygalski zaliczani są do najwybitniejszych matematyków i przedstawicieli kryptologii mających wpływ na przebieg i wydarzenia II wojny światowej.

 
 

artykuł pochodzi ze strony Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego