2010 rok uznany został 11 lat temu za datę kończącą proces tworzenia wspólnego Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego. Nadchodzi czas rozliczeń i podsumowań.
Proces Boloński od samego początku zaskarbił sobie szeroki front krytyków i malkontentów wszelkiej maści. Dla anarchistów i alterglobalistów był uosobieniem kapitalistycznego rozkładu szkół wyższych, które ich zdaniem – zamiast być miejscem intelektualnego fermentu – zamienią się w fabryki technokratów. Sceptycy z kolei uważali, że jakiekolwiek ujednolicenie europejskiej mozaiki systemów i tradycji akademickich jest absolutnie niemożliwe.
Czas pokazuje, że ani jedni, ani drudzy racji nie mieli. Ponad dziesięć lat po wprowadzeniu Procesu Bolońskiego Komisja Europejska opublikowała raport z 46 krajów, które biorą w nim udział. Okazuje się, że choć nie wszystkie, to jednak cele procesu zostały w dużej mierze osiągnięte. Trzystopniowy system studiów został wprowadzony niemal w całej Europie, programy wymiany studentów, takie jak Erasmus, możliwe dzięki Procesowi Bolońskiemu cieszą się coraz większą popularnością wśród studentów. Dla nas powodem do dumy jest również fakt, że w ogarniętej kryzysem Europie jedynie Polska, Niemcy i kraje skandynawskie zwiększyły środki przeznaczone na edukację.
Procesem bolońskim zainteresowane są już inne kraje. Na II Bologna Policy Forum przybyć mają przedstawiciele około 20 krajów m.in. Australii, Brazylii, Chin, Izraela, Kanady, Kolumbii, Tajlandii, Nowej Zelandii, Japonii i USA co doskonale obrazuje, że rok 2010 absolutnie nie zamyka idei Procesu Bolońskiego.
« powrót do listy




















